Czekając na rosół – czyli czego się (nie) spodziewać na francuskim weselu

Czekając na rosół – czyli czego się (nie) spodziewać na francuskim weselu


Dużo się pisze o różnicach międzykulturowych – różnicach dotyczących języka, zwyczajów, kultury czy wreszcie kuchni i nawyków żywieniowych. Natomiast jedna z kwestii nie zwróciła dotychczas należytej uwagi, a mianowicie – jak wyglądają śluby i wesela w innych krajach? Wielu Polaków nie wyobraża sobie przyjęcia weselnego bez chleba i soli, oczepin o północy czy też obowiązkowego rosołu, który wita głodnych gości.

Francja. Kraj o bogatej kulturze, pięknym języku, kojarzony z elegancją i wyrafinowaniem oraz smaczną kuchnią. Jak zatem wyglądają francuskie wesela? Jak odnajdują się na nich Polacy?

Wesela w każdym kraju mają wspólny mianownik, ale też w zależności od życzeń pary młodej – różnią się między sobą szczegółami. Po kolei zatem – najpierw wspólny mianownik, następnie szczegóły.

Najistotniejszą różnicą od strony formalnej jest to, że we Francji nie można zawrzeć ślubu konkordatowego. Ślub cywilny jest dość krótki i wymaga jedynie, aby państwo młodzi wymówili magiczne ‘tak’. Co ciekawe, podczas ślubu cywilnego razem z danymi osobowymi małżonków, czyli np. ich miejscami urodzenia wymienia się również ich zawody. Ślub kościelny natomiast nie różni się znacznie od ślubu polskiego, jeżeli odbywa się w obrządku katolickim

Po ceremonii, przed kościołem nie ustawiają się długie kolejki gości chcących wręczyć Parze Młodej kwiaty i prezenty. Kwiaty dostarczane są bezpośrednio do domu Panny Młodej (lub Państwa Młodych), a o wysyłkę prezentów dba sklep, w którym znajduje się tzw. lista prezentów, zgodnie z którą weselni goście spełniają życzenia Państwa Młodych.

wesele po francusku

We Francji obowiązkowo na stołach muszą się znaleźć specjalne cukierki weselne, tzw. ‘Les Dragées’. Są to migdały w pysznej polewie, zawinięte w dekoracyjne opakowanie, gdyż goście zgodnie z tradycją zabierają je do domu. Ciekawym zwyczajem jest również zawijanie przez gości kostek cukru w karteczki samoprzylepne, na których goście piszą życzenia dla Pary Młodej. Następnie zbiera się te kostki dla Państwa Młodych, którzy przy codziennym piciu kawy je kolejno odpakowują i czytają życzenia, co sprawia, że towarzyszą one Państwu Młodym jeszcze przez długi czas po ślubie.

Jeśli chodzi o szczegóły, posłużmy się prawdziwym polsko-francuskim weselem. Odbyło się ono niedaleko granicy ze Szwajcarią, w Chambéry, sakramentalne ‘tak’ powiedzieli sobie Jagoda i Julien. Uroczystość zaczęła się o 14.30 w urzędzie, msza w kościele trwała do 18.00, a przyjęcie weselne rozpoczęło się o godzinie 18.30. Było międzynarodowo – Polska: Francja w stosunku 20 do 74. Mimo przewagi francuskich gości obie kultury i tradycje były obecne na sali. Począwszy od rozmówek polsko-francuskich na każdym stole, umiejętnego wymieszania gości przy stołach, które sprzyjało integracji aż po polską wódkę, która zdecydowanie rozluźniła atmosferę.

To jak pijecie wódkę? Chcemy pić tak jak wy – więc jak? Po nalaniu pełnych kieliszków i kilku ‘shotach’ miny Francuzów patrzących na sprawnie pochłaniających kieliszki Polaków nieco zrzedły. Ale upiekło im się – zgodnie z zasadą francuskiego umiaru w jedzeniu i alkoholu, na 94 osoby, przypadło 12 butelek wódki. Zatem po obowiązkowych toastach spokojnie mogli wybierać swoje wina i piwo z lokalnej produkcji.

goscie weselni francja polska

Największą różnicą między polskimi a francuskimi weselami jest to, że Polacy siedzą przy suto zastawionych stołach (w przerwach tańcząc), z których zostaje jedzenia na najbliższe kilka dni, a stosunek gości do butelek wódki wynosi przynajmniej 1 do 1, podczas gdy Francuzi traktują jedzenie jako przerywnik, nie zakładają się kto więcej wypije, lecz głównie skupiają się na rozmowach i zabawach. Nowością było to, że od razu po przyjeździe do sali weselnej, gościom podany był aperitif, czyli drobne przekąski i lekki alkohol, a zaraz potem zaplanowany był turniej ‘petangue’a’. Tzw. gra w kule polega na rzuceniu metalowymi kulami jak najbliżej celu, czyli małej drewnianej kulki i w ogólnym zarysie przypomina nieco curling. Bardzo popularna we Francji i budząca niesamowite emocje gra trwała aż do godziny 21.30, podczas gdy strona polska wyczekiwała zaproszenia do stołu aż do wspomnianej godziny. Nie doczekała się tytułowego rosołu, mimo iż było to jedno z najczęstszych pytań wymienianych między gośćmi z Polski. Tak, nie było zup, schabów i kotletów de volaille. Nie było przejadania się i wypicia o dużo za dużo. Mimo to, było to jedno z ciekawszych doświadczeń – warto brać udział w takich wydarzeniach i czerpać z nich, aby w przyszłości wzbogacać polską tradycję weselną.

+ Nikt jeszcze nie skomentował - może Ty zaczniesz?

Dodaj własny