Rio de Janeiro w pigułce

Rio de Janeiro w pigułce


Cidade Maravilhosa – takim określeniem Cariocas zwykli określać swe ukochane Rio de Janeiro. Miasto, które pod względem piękna jest po prostu bezkonkurencyjne. I choć spory procent mieszkańców cudownego miasta zamieszkuje strome zbocza granitowych wzgórz w nędznych favelach, wszyscy zgodnie twierdzą, że nie masz miasta nad Rio de Janeiro. Można temu nie dowierzać, można kręcić nosem, ale coś Wam powiem – mają Cariocas w tym temacie nieomylną rację.

Kuszące swym brazylijskim rytmem, zmysłowością zawieszoną w gorącym, wilgotnym powietrzu, oblewane ciepłymi falami Atlantyku, Rio to wirtuozyjne zgranie dziesiątek piaszczystych plaż (kto z nas nie słyszał o Copacabanie) z granitowymi wzgórzami (w tym najsłynniejsze Corcovado) oraz unikatową florą deszczowych lasów atlantyckich. Cudowne miasto przyciąga do swych brzegów tysiące turystów każdego sezonu, którzy pragną poznać rozsławione na cały świat imię egzotycznego Rio de Janeiro.
Znajdziecie tutaj 6 ciekawostek, które koniecznie należy przyswoić, zanim spakujecie swój bagaż w drodze do tej słodkiej krainy

Na początek jednak trochę demografii. Rio de Janeiro jest drugim pod względem wielkości miastem w Brazylii (po São Paulo), gdzie wg oficjalnych szacunków skupia się około 7 mln mieszkańców, nieoficjalnie mówi się nawet o kilku milionach więcej. Trudno podać wiarygodne statystki ze względu na ogromną liczbę mieszkańców, którzy zamieszkują favele – w swej naturze rejony wyjęte spoza litery prawa. Samo miasto pełni funkcję stolicy niewielkiego, lecz bardzo popularnego stanu Rio de Janeiro, przez długi okres pełniło również funkcję stolicy kraju. Było tak aż do roku 1960, kiedy to decyzją ówczesnego prezydenta Brazylii Juscelino Kubitschka przeniesiono ją do nowo powstałego miasta Brasilia, mieszczącego się w niezamieszkanym centrum kraju.

Co zatem należy wiedzieć o Rio? Zanim poznacie ciekawostki na temat tej metropolii, przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że w Rio skala nieprzewidywalności sięga ogromnych rozmiarów i w jego granicach można spodziewać się naprawdę wszystkiego. Jesteście gotowi na tą rollercoasterową przejażdżkę?

1. Favele

I choć na popularnych widokówkach fotografowie sprytnie omijają ciemne zaułki tych biednych formacji, podobną ignorancją odznaczają się same władze miasta, favele od chwili zniesienia niewolnictwa w Brazylii (w 1888 roku) zostały nieodłącznym symbolem Rio (zaraz po piaszczystych plażach, Corcovado i Pão de Açúcar). To właśnie w Rio znajduje się największa w całej Ameryce Południowej favela Rocinha, o której mówi się, że jest zamieszkiwana przez 250 tysięcy mieszkańców. Problem faveli zyskał międzynarodową sławę w 2003 roku w chwili światowej premiery ekranizacji przez Fernando Meirellesa oraz Kátii Lund autobiograficznej książki Paulo Linsa zatytułowanej Cidade de Deus (Miasto Boga). Film bazując na słowach Paula opowiada o powstaniu w latach 60. w zachodniej części Rio de Janeiro dzielnicy Miasto Boga, naturalnie zapomnianej przez Boga. Dzielnica w twórczej idei władz miasta miała pomóc usunąć favele z centrum miasta, które psuły jego piękny krajobraz, a jej mieszkańców osadzić w oddalonej kilkadziesiąt kilometrów zachodniej części miasta. Dzięki ekranizacji Cidade de Deus reżyser pomaga przeciętnemu obywatelowi świata zrozumieć problem biednych zakamarków Rio de Janeiro. Z pewnością Cidade de Deus jest szczególną dzielnicą Rio, prawdą jest jednak, że wszystkie favele zmagają się z tymi samymi problemami, na które przede wszystkim składa się bardzo niskie PKB ich mieszkańców, brak wykształcenia, odpowiedniej opieki medycznej, świadomości seksualnej. Te czynniki naturalnie pociągają ich mieszkańców do balansowania na granicy prawa. Niektórzy z nich idą zaś milowy krok dalej – tworząc gangi i trudniąc się handlem narkotyków. Ponieważ w Brazylii w ostatnich latach rozgrywały się wydarzenia o skali międzynarodowej, wdrożono w życie pewne rozwiązania, mające na celu obniżyć procent przestępczości w samym mieście, szczególnie w jego biednych dzielnicach. Dzięki nim, niektóre dzielnice udało się spacyfikować i od tego momentu są strzeżone przez czujne oko funkcjonariuszy policji. Oczywiście naiwnym byłoby wierzyć, że problem został rozwiązany, a policjanci zostali przyjaciółmi dzieci dzielnic biedy, jednak zupełnie niesłusznie imię faveli zostało ubrane w najczarniejsze tkaniny. Jej mieszkańcy w znakomitej większość to ciężko pracujący ludzie z absolutnie pokojowym nastawieniem do świata. Ponadto favele ze względu na swą lokalizację na stromych wzgórzach, dostały w prezencie najpiękniejszą miejscówkę, a już z całą pewnością tym tytułem mogą pochwalić się mieszkańcy Vidigal. Vidigal otoczone z dwóch stron przez bogate dzielnice (Leblon oraz São Conrado), rozpina się na zboczach jednego z najbardziej charakterystycznych punktów Rio – stokach wzgórza Dwóch Braci (Dois Irmãos), położonego tuż nad Atlantykiem. Tylko tutaj można obserwować tak majestatyczne wschody rozżarzonego słońca. Vidigal to również jedna z bardziej bezpiecznych faveli, oferująca ciekawskim turystom możliwość wycieczki w swój głąb oraz na sam szczyt Dwóch Braci. Coraz więcej faveli zaprasza do swych dzikich wnętrz turystów, którzy mogą zaspokoić swoją ciekawość na temat prawdziwego życia Cariocas, tak zupełnie różnego od tego, które reklamują media. Nawet Cidade de Deus zyskuje pomału komercyjne oblicze i coraz częściej odwiedzane jest przez bardziej odważnych gringos zdobywców. 

To jest Miasto Boga
Więc Bóg zapomniał na nie spoglądać

2. Miasto kontrastów

Rio to miasto wielkich kontrastów. Oznacza to mniej więcej tyle samo co wcześniej zawarta teza, że w tym mieście można spodziewać się dosłownie wszystkiego. Kierowców autobusów wysadzających swych pasażerów w biegu czy metra jeżdżącego w przeciwnym kierunku do rozkładowego. Tu czterogwiazdkowe hotele graniczą ze skrajnym ubóstwem mieszkańców faveli, a na ulicach rajskiej Copacabany znajdziemy dziesiątki bezdomnych dzieci, których całym dobytkiem jest śpiwór, w które zawijają się podczas nocnej drzemki. Copacabana wielokrotnie wygrywała plebiscyt na najpiękniejszą plaże na świecie, to jednak tutaj po godzinie 22 dochodzi do zasztyletowań i gwałtów młodych dziewczyn. Najbogatsi mieszkańcy Rio swym przepychem z pewnością mogliby konkurować z rzymskimi bogami. Ta sama ziemia jest jednak codziennie przemierzana przez zmęczone stopy Cariocas, których cały dobytek zamyka się w ciężkiej torbie, którą przewiesili przez swe wychudzone ciało. Na świecie mówi się o sukcesywnym spadku przestępczości w Rio i jak to jest czujnie strzeżone przez jednostki policji miasta. Lecz trudnością byłoby wyczytać w tych wiadomościach informacje, że Ci sami policjanci zmuszeni do warunków selva (dosłownie dżungli, tak często o Rio mówią jego mieszkańcy – dżungla ludzi) przyjmują łapówki od mieszkańców faveli, tym samym przymykając swe czujne oko na ich liczne występki. W Rio to samo mango może kosztować 2 albo 12 reali, bez wiadomej przyczyny tak wysokiej różnicy ceny owocu czy któregokolwiek innego produktu. W miejscu jak Rio uważny obserwator zostanie świadkiem tysięcy nonsensów, które gdziekolwiek indziej nie miałyby miejsca, tu jednak nazwane będą rzeczywistością, z którą sami Cariocas po prostu nauczyli się obcować, bez zadawania zbędnych pytań.

Poszedłem dziś na brzeg morza
By ponownie wrócić bez odpowiedzi

3. Caipirinha

To niemalże synonim tego miasta, czy w ogóle samej Brazylii. Brazylijczycy nie mają w zwyczaju oszukiwać życia wpadając w upojenie alkoholowe, jednak trudno wyobrazić sobie spacerowanie wybrzeżami cudownego miasta bez skuszenia się na chociażby jedną caipirinhe. Podstawą tego słodkiego drinku jest cachaça czyli alkohol uzyskiwany z trzciny cukrowej. Do jej przygotowania będą nam również niezbędne świeże limonki, cukier oraz kostki lodu. Limonki pokrojone na ćwiartki i pozbawione zbędnych błon, które nadają im gorzki posmak, uciera się z cukrem, w ten sposób otrzymując sporą ilość soku, który zaprawia się cachaçą. Do całości należy jeszcze wrzucić kilka kostek lodu i gotowe. To standardowa wersja caipirinhy, swoją droga bardzo mocnej i zdradliwej, ze względu na swój słodki posmak (który pozornie łagodzi moce alkoholowe, pozornie…). Oczywiście drink możemy przygotować z dowolnego rodzaju owocu jak mango, kiwi czy truskawka. W polskich warunkach zamiast cachaçy możemy wykorzystać naszą rodzimą wódkę, tym sposobem tworząc caprivodke. Procentowa pychota!

4. Ipanema

Możliwe, że tej plaży nie potrzebna jest reklama sensu stricte, jednak to Copacabana w niewyjaśniony dla mnie sposób ukradła jej tytuł najpiękniejszej plaży. Niesłusznie. W opinii samych Cariocas to zdecydowanie Ipanema jest królową plaż, idylliczną, leniwą dzielnicą, zdecydowanie spokojniejszą i bezpieczniejszą od sąsiedniej Copacabany. To właśnie tutaj Antônio Carlos Jobim oraz Viniciusa de Moraes stworzyli najpopularniejsze brazylijskie dźwięki zamknięte w pięknej pieśni Garota de Ipanema (Dziewczyna z Ipanemy). Ipanema tętni własnymi rytmami, a w weekendy zamienia się w przystań dla uciekinierów z centrum miasta, szukających swego skrawka piasku i oceanu. Jej plaża jest miejscem nie tylko błogiego wylegiwania się w promieniach słońca, ale również intensywnych treningów. Nigdzie bowiem na świecie kult ciała nie jest tak wyraźny jak w Rio de Janeiro. Cariocas wodzą siebie wzajemnie pięknem fizycznym, dlatego przywiązują misterną uwagę do swojego zewnętrznego wizerunku. Nie kończy się on jedynie na joggingu, rozgrywkach w tenisa czy siatkówkę na plaży, ale często pod skalpelem zdolnego chirurga. W kulturze w której ciało ma tak ogromną wagę, niedoskonałości nauczono tuszować i te praktyki absolutnie nie są powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie – większość młodych dziewczyn w prezencie na swoje 18. urodziny dostaje… powiększenie biustu.

5. Cielesność

Tam gdzie słońce dzień na dzień rozgrzewa do nieprzytomności ziemię, ludzki dotyk stał się równie oczywistym, ciepłym i bezkompromisowym. Brazylijczycy, szczególnie Cariocas, słynną ze swojej fizycznej otwartości i z tego, że z zupełnie niewymuszoną swobodą witają się ze znajomymi (lub nieznajomymi) dwoma całusami w policzek. W granicach Rio gringos muszą porzucić swoje bariery cielesności, na rzecz asymilacji do dotyku, który wręcz wylewa się z promiennych sylwetek Cariocas. Nie powinny zatem w gringos budzić zdziwienia czy wręcz niepokoju poklepywania przez taksówkarza na odchodnym, muśnięcia naszego ramienia czy dłoni przez nieznajomych, czy właśnie owe charakterystyczne pocałunki na dzień dobry, nawet jeśli nie zdążyliśmy jeszcze poznać naszego rozmówcy. Prawdą jest, że tętno seksualne w Rio jest szczególnie wysoko i gęsto zawieszone i nie każdy będzie miał wobec nas czyste zamiary, lecz czułość jest podstawą wizerunku Carioca, który chętnie tą czułością obdarowywuje innych. Carioca zawsze będzie starał się być przede wszystkim życzliwym i pomocnym, nawet jeśli nie będzie wiedział jak może pomóc.

6. Tudo bem czyli que beleza!

W Brazylii nie wystarczy przywitać się z kimś poprzez standardowe dzień dobry (bom dia/boa tarde). O nie! To byłoby zbyt chłodne i niedopuszczalnie krótkie. Do standardowej wersji bom dia należy dorzucić jeszcze partyturę pytającą tudo bem?, dosłownie oznaczającą wszystko w porządku?. A jeśli ktoś z nas zostanie zapytany tudo bem?, koniecznie trzeba odpowiedzieć tudo bem!, bądź samo tudo. Brazylijczycy nie narzekają na swoje życie, a przy najmniej nie robią tego od razu i od swego rozmówcy oczekują, że przyjmie równie optymistyczne zapatrzenie na świat. Dlatego odpowiedź wszystko w porządku, nawet gdy czujemy, że nie do końca, jest na miejscu. Na szczegóły przyjdzie jeszcze czas.

Brazylijczycy często posługują się określeniem beleza, które może być wykorzystane w szeregu różnych kontekstów, co jednak warto wiedzieć o beleza to to, że jest odzwierciedleniem nastawienia Brazylijczyków wobec świata. Świat jest beleza, życie jest beleza, mieszkać w Rio jest beleza, po co się martwić skoro jest beleza. I to zdaje się sobą odzwierciedlać sformułowanie tudo bem, czy posunięte nieco dalej tudo beleza.

Otwórz drzwi i wpuść do siebie szczęście
Które rozświeci cały twój świat
Oh, jak cudownie!

 

+ Nikt jeszcze nie skomentował - może Ty zaczniesz?

Dodaj własny